• Tom.

Czy warto walczyć o jedność życia?

Zaktualizowano: 27 mar 2020


Czy żyjesz tym w co wierzysz?

Spojrzenie na temat zawarty w tytule rozpoczynam trochę technicznie, wspomagając się przykładami. Nie będę Was zanudzał teorią dotyczącą czasu, jaki potrzebujemy, by wyrobić w sobie nawyk sprzątania. Naukowe podejście do tego tematu jest opisane na wielu stronach internetowych. Jedni twierdzą, że trzeba do tego 30 dni, a inni uważają, że 60 dni. Zastanówmy się raczej nie nad techniczną stroną wyćwiczenia nawyku, ale nad szerszym spojrzeniem na temat postrzegania przez ludzi obowiązków i zasad, którymi się kierują w życiu. Jak sprawić by nasze dzieci ścieliły swoje łóżka, układały buty i sprzątały zabawki nie dlatego, że wyrobimy w nich taki nawyk, lecz dlatego, iż mają poczucie, że to naturalna kolej rzeczy. Przecież dziecko wie, że kapcie służą do chodzenia po domu a buty do chodzenia na zewnątrz i nie wynika to z nawyku, ale wiedzy do czego dany przedmiot służy. Opiszę to na przykładzie „sprzątania lasu”. Wszyscy wiemy, że w lesie nie wolno wyrzucać śmieci, lecz gdy wybieramy się na spacer do lasu, w wielu miejscach widzimy leżące odpady. Przechodzimy obok nich obojętnie lub może czasem mówimy, że tak nie wolno robić i potępiamy osoby odpowiedzialne za zaśmiecanie lasu. Towarzyszące nam dzieci spoglądają na śmieci i słuchają jak komentujemy całą sytuację. W ich świadomości powstaje myśl, że tak nie wolno robić, ale tak jak rodzice przechodzą obok tematu obojętnie. Wszyscy są tylko kibicami idei czystego lasu. Pomyślmy jednak, co by było, gdybyśmy do naszego komentarza dołożyli działanie i podnieśli wyrzucony papierek czy butelkę po soku, zachęcając jednocześnie dziecko do aktywnej pomocy - z całkowitą naturalnością i za każdym razem, gdy jesteśmy w lesie. Po pewnym czasie dzieci, już bez naszego komentarza, podniosą zauważone śmieci, bo w ich świadomości stanie się to coś oczywistego i naturalnego. Ich poczucie odpowiedzialności i estetyki będzie na tyle duże, że nie rozważą innego zachowania. Oczywiście, łatwiej jest wybrać się raz w roku na akcję sprzątania lasu i mieć poczucie, że zrobiliśmy coś dobrego, bo daliśmy dobry przykład dzieciom. Musimy sobie jednak zdawać sprawę z tego, że należy spojrzeć na tą kwestię z szerszej perspektywy. Temat jest bowiem bardziej skomplikowany i wymaga więcej uwagi, bo nie dotyczy on tylko poczucia konieczności dbania o przyrodę i bycia proekologicznym. Wyobraźcie sobie sytuację, w której dbamy o czystość w lesie, ale w domu niekoniecznie zwracamy uwagę na bałagan w swojej sypialni, czy pokoju dziecka. Niespójne przekazywanie zasad i wartości w zależności od danej sytuacji i okoliczności wskazuje na nasze podwójne standardy – inne w domu oraz inne w lesie. Dziecko bardzo szybko zorientuje się, że może się inaczej zachowywać będąc w przykładowym lesie i inaczej będąc w domu. Skąd my to znamy? Ile razy zostaliśmy zaskoczeni zachowaniem naszych dzieci? „Przecież to niemożliwe. Moje dziecko nigdy by się tak nie zachowało. W domu nigdy takie nie jest” - powtarzamy zaskoczeni. „Jak to możliwe, przecież tak go nie wychowałem”. Jako rodzice musimy być odpowiedzialni, a nasz przekaz musi być jednoznaczny. Wiem - powiecie, że to trudne i wymagające, bo musielibyście zachować się właściwie dziesiątki razy w ciągu dnia, czy tygodnia, ale to właśnie na małych codziennych naszych wyborach kształtuje się charakter dziecka. I to właśnie bardzo często nasz wybór pójścia na skróty utwierdza dzieci w tym, iż na skróty jest łatwiej oraz szybciej, a poza tym wszyscy przecież tak robią. Często pada wtedy komentarz usprawiedliwienia własnego wyboru :”Sam świata nie zmienisz”! Może to i prawda, ale na pewno mamy wpływ na otaczające nas osoby. Możemy również sprawiać, by świat wokół nas był bardziej poukładany, miły i czysty, a tym samym-bardziej przyjacielski. Nie tolerujmy podwójnych standardów w naszym życiu. Jedność życia jest bardzo ważna szczególnie dla dzieci, bo one intuicyjnie wyczuwają, kiedy coś robimy z prawdziwego, szczerego przekonania a kiedy jesteśmy tylko aktorami w grze pozorów (szczególnie dotyczy to intuicji nastolatków).

Bardzo dobrze zobrazuje to prawdziwy przykład z życia, który ostatnio usłyszałem a który dotyczy pewnego zdarzenia z egzotycznego dla nas kraju - Meksyku.


W związku z działalnością karteli narkotykowych jest to bardzo niebezpieczny kraj. W pierwszym półroczu 2019 roku odnotowano tam 17608 zabójstw (czyli każdego dnia tego roku zabijano tam ok. 100 osób). Z drugiej strony jest to kraj, w którym jeszcze w 2010 roku ok. 80% mieszkańców deklarowało się jako katolicy i 8% jako protestanci. W tej rzeczywistości pewien ksiądz, przemieszczając się przez miasto poczuł nagle przyłożoną broń do swoich pleców. Nie miał on na sobie sutanny, tylko marynarkę i spodnie. Napastnik rozkazał mu oddać wszystko co posiada przy sobie. Duchowny bardzo się wystraszył i chciał szybko spełnić żądanie napastnika. W momencie, gdy odwrócił się do niego przodem napastnik zauważył jego koloratkę i zorientował się, że to osoba duchowna. Zaczął go przepraszać za napaść tłumacząc, że nie miał pojęcia, iż napada na osobę duchowną. Napadnięty ksiądz tak był zestresowany, iż by się uspokoić poprosił napastnika o papierosa. Ten jednak mu odpowiedział: „Bardzo chętnie bym księdza poczęstował, ale niestety w wielkim poście nie palę”. Z całej tej sytuacji możemy wywnioskować, że ów przestępca na pewno kierował się pewnymi zasadami i wartościami, które wyniósł prawdopodobnie z domu rodzinnego. Miał nawet postanowienie wielkopostne, które pewnie ofiarował Bogu, a mimo to nie przeszkadzało mu to w świadomym skrzywdzeniu innego człowieka. Gdy tą opowieść usłyszałem, bardzo mnie ona rozśmieszyła. Pomyślałem sobie: to ci przestępca z zasadami” Gdyby jednak poddać ją głębszej refleksji, to nie ma się z czego śmiać, bo w dzisiejszych czasach wiele osób uznaje podwójne standardy w życiu. Wprawdzie nie tak ekstremalne, jak w opisanym zdarzeniu, ale w prostych codziennych sprawach mówimy jedno, a robimy co innego. Miejmy świadomość, że nasze pociechy nas obserwują i będą nas naśladowały. Więc walczmy codziennie dla nich. Niech widzą, że najpierw wymagamy od siebie, a dopiero później od nich. Najpierw pościel swoje łóżko, a potem wymagaj tego samego od dziecka i bądź w tym konsekwentny, a po latach zobaczysz owoce swoich starań.


Warto w tym miejscu zapamiętać słowa świętego Josemarii Escrivy mówiące o tym, iż "Twoja miłość winna dostosować się do potrzeb innych ludzi, a nie twoich" oraz jego propozycja refleksji nad swoim postępowaniem "Zapytaj sam siebie po kilka razy w ciągu dnia: czy w tej chwili robię to co powinienem?"

14 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie