• Tom.

Zobaczyć w innych nasze własne wady.

Zaktualizowano: 27 mar 2020



Zobaczyć w innych nasze własne wady.


Historyjkę tę opowiadał pewien nauczyciel, a dotyczy ona tych wszystkich, którzy potrafią obserwować i wyciągać wnioski. Bohaterem tej anegdoty jest pewien ośmioletni chłopiec, który cały zapłakany opierał się matce, kiedy ta na siłę starała się wepchnąć go do szkolnego autobusu. Za pomocą dyskretnego i niepoprawnie politycznego klapsa wreszcie się jej udało. Kiedy chłopiec, już nieco uspokojony, znalazł się w autobusie, nauczyciel zapytał go o powód takiego zachowania. Po kilku wykrętnych odpowiedziach Guilermo, tak nazywał się ów chłopak, wyjaśnił, że mama nie kupiła mu takiego kalendarza z czekoladkami, jakiego chciał; kupiła mu inny, gorszy. Kiedy ten rozzłoszczony zażądał nowego, jego rozsądna mama odmówiła, co było bezpośrednią przyczyną jego złości.


Nauczyciel próbował wytłumaczyć mu, że tak zachowują się rozkapryszeni chłopcy, ale Guilermo nie przyjmował tego do wiadomości. Nagle nauczyciel wpadł na pewien pomysł i zapytał – „Więc chciałbyś być jak Dudley i żeby mama traktowała cię jak ciotka Petunia?” Chłopak otworzył szeroko swoje oczy, zamilknął, zamyślił się nieco, po czym wykrzyknął zdecydowanym głosem – „Nie! Nigdy!”


Każdy kto czytał Harry Pottera na pewno rozumie reakcję Guillermo. Nikt nie był tak odpychający jak rozkapryszony kuzyn Dudley i tak antypatyczny jak jego rodzice. W książkach o Harrym Potterze nie ma wielu bezpośrednich przekazów moralnych, ale kapryśni i rozpuszczeni chłopcy są po prostu niesympatyczni, a ci zazdrośni i okrutni są zwyczajnie ohydni. Harry Potter i jego koledzy lubią się nawzajem, szanują się, uczą się (bardziej lub mniej), złoszczą się jeden na drugiego, ale sobie przebaczają. Liczna rodzina Weasley jest sympatyczna i przyjazna, a wszelkie trudy życia pokonuje bez większych tragedii; jest więc ona przeciwieństwem tej wstrętnej rodziny, z którą Guillermo nie chciał mieć nic wspólnego.


Historyjka ta jest bardzo dobrym przykładem na to, że kiedy dostrzegamy swoje własne wady u innych ludzi , zdajemy sobie nagle sprawę z tego, że my sami musimy się zmienić. Wady te, które u siebie tak często traktujemy z pobłażaniem, stają się bardziej wyraźne i bardziej nieprzyjemne, kiedy widzimy je u drugiego człowieka. Gdy przyjrzeć im się bardziej obiektywnie, z zewnątrz, wydają się być pozbawione większej logiki i trudniej je usprawiedliwić.


Odkrycie w nas samych czegoś, czego nie lubimy to jedna z głównych sił napędowych naszego rozwoju osobistego. Wzorce pozytywne sprawiają, że chcemy też „ tacy być”, ale przykłady negatywne mogą sparaliżować nasz istotny potencjał dobra jaki w nas drzemie. Decyzja „nie chcę taki być”, wyrażona stanowczo wobec własnych wad, które tak wyraźnie zauważamy u drugiego człowieka, często najbardziej skutecznie przywołuje nas do porządku.


Jesteśmy już tak przyzwyczajeni do naszych mniejszych lub większych słabości, że łatwo jest przestać zwracać na nie uwagę, zbytnio już nas nie dziwią. Pojawiają się gdy nawet w niewielkim stopniu tolerujemy w sobie egoizm, lenistwo, pychę, czy temu podobne wady. Kiedy takie przyzwolenie staje się pewną normą, nasze wady umacniają się i utrwalają, a te stopniowo stępiają naszą wrażliwość, my zaś nie potrafimy zdecydowanie odrzucić ich obiektywnej brzydoty. Dlatego koniecznym jest, aby coś lub ktoś wybudził nas z tego letargu. Jeśli tak się stanie, a oprócz tego mamy w sobie dosyć odwagi, aby zmierzyć się z tymi wadami nazywając je po imieniu, wówczas pokonamy najtrudniejszą część drogi do ich przezwyciężenia. Dlatego też pomoc kogoś z zewnątrz, który sprawi, że uda nam się obiektywnie spojrzeć na to co robimy niewłaściwie, jest jednym z najlepszych dowodów przyjaźni i prawdziwej troski, jakie istnieją, zaś przyjęcie tej pomocy to autentyczna oznaka inteligencji oraz rozsądku.


Wszyscy potrafimy szybko i trafnie dostrzec wady innych ludzi. Wyróżniają się na tle innych cech i niesamowicie łatwo je zauważyć. Moglibyśmy zrobić naprawdę duże postępy w pracy nad sobą, gdybyśmy za każdym razem kiedy dostrzeżemy jakąś wadę u innych, zastanowili się, czy aby też jej nie mamy. Dla Guillermo było to bardzo cenne doświadczenie.


Alfonso Aguilo.

Tłum. Incognito


7 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie