• Tom.

Dla kogo powstał ten blog?

Zaktualizowano: 27 mar 2020

Zdarza się, że czujemy się czasami samotni i pozbawieni wsparcia w swoich planach i przedsięwzięciach. Mamy wtedy pokusę, by je zaniechać. Może się nam wydawać, że nasz przykład lub świadectwo niczemu nie służą, ale wcale tak nie jest: jedna zapałka nie wystarczy, by oświetlić cały pokój, ale wszyscy w nim obecni ją widzą. Jest, być może wiele osób, które czują się za słabe, by naśladować przedsięwzięcia i wysiłki innych, ale mają świadomość, że chcą za nim podążać w miarę swoich sił oraz możliwości, i takie świadectwo dodaje im skrzydeł.

Wszyscy byliśmy kiedyś wychowywani przez naszych rodziców. Dziś może sami już jesteśmy rodzicami albo planujemy nimi zostać. Niektórzy z Was są już może dziadkami i mają swoje wnuki.


Dla Was wszystkich tworzymy ten blog. Naszą intencją jest wspieranie rodziny. Chcemy tu poruszać tematy związane z wychowaniem dzieci w szerokim tego słowa znaczeniu oparte na tradycyjnym wzorcu wychowania w duchu chrześcijańskim. Mamy nadzieję, że uda nam się podzielić z Wami naszymi doświadczeniami oraz zainspirować Was do podejmowania inicjatyw związanych z wychowaniem dzieci zarówno w Waszych rodzinach jak i w Waszych lokalnych środowiskach. Chcemy Wam też proponować ciekawe strony internetowe, wykłady, seminaria oraz kursy dotyczące wychowania i edukacji dzieci. Będziemy się też starali informować o inicjatywach, których celem będzie wspieranie i promowanie RODZINY w tradycyjnym ujęciu chrześcijańskim.


Przyświeca nam to co powiedział pewien święty – Josemaria Escriva :

“Dzieci są najważniejsze: ważniejsze od interesów, od pracy, od odpoczynku.”

Mamy takie marzenie, by w każdym regionie naszego kraju powstawały projekty edukacyjne, wokół których gromadziły by się osoby z różnych środowisk i o różnych poglądach, zjednoczone jednym wspólnym celem - wychowaniem swoich dzieci nie tylko na wzorowych uczniów, ale także uczciwych, hojnych, pracowitych i aktywnych ludzi kochających świat. W całym tym procesie wychowawczym odpowiednia atmosfera rodzinna oraz relacje rodziców i dzieci odgrywają kluczową rolę. Dom rodzinny ma być tym bezpiecznym azylem, w którym dziecko zawsze znajdziemy pomoc i wsparcie. Takim naturalnym przedłużeniem domu, w którym wychowawcy pomagają wzmacniać silne strony dziecka oraz pracować nad jego słabościami. W przypadku pracy nad charakterem wiemy, że każda osoba jest inna i powinna mieć indywidualny plan pracy, dostosowany do jego możliwości oraz potrzeb. Mamy gotowy pomysł i sprawdzony program, by go wdrożyć i realizować w przedszkolach rodzinnych, w których tą samą chrześcijańską wizję rodziny i człowieka jako osoby i bliźniego mają rodzice, kadra nauczycielska oraz osoby zarządzające całym projektem.


Aby to się udało potrzebni są ludzie zainteresowani współtworzeniem takiego wyzwania. Ta inicjatywa utworzenia stowarzyszenia i ten blog pokaże, jakie jest społeczne zainteresowanie i zapotrzebowanie na tego rodzaju projekty. Czas pokaże, czy uda nam się uruchomić jedno przedszkole, kilka, czy może kilkanaście lub kilkadziesiąt. Jesteśmy optymistami, mamy pomysł, gotowe rozwiązania oraz zapał i będziemy się starali zarazić nim jak najwięcej osób. Warto walczyć o chrześcijańskie wychowanie dzieci w duchu radosnej służby innym, otwartości na otaczający świat oraz pracy nad swoim charakterem (dobrymi nawykami i cnotami), które bardzo zwiększają prawdopodobieństwo wychowania człowieka szlachetnego, zdolnego w przyszłości do zbudowania szczęśliwej rodziny. W dzisiejszych czasach często wpadamy w pułapkę planowania idealnej przyszłości dla swoich dzieci. Staramy się im wybrać najlepsze szkoły, zapewniamy im korepetycje i dodatkowe zajęcia pozalekcyjne, nagradzamy je za bardzo dobre wyniki kupując im różne prezenty, ale zapominamy o kształtowaniu w nich szlachetnych postaw. Jakże często pytamy dziecko po powrocie ze szkoły: "- jak ci poszło w szkole? Jaką dostałeś ocenę? Jak się czujesz? Czy ci smakowało śniadanie?" Utwierdzamy tym dziecko w przekonaniu, że wszystko się kręci wokół niego, że jest w centrum naszego "świata". Jakże często spotykamy się z sytuacjami, że to dziecko decyduje, na co w danym momencie ma ochotę i wymusza to na rodzicach, a bezradny rodzic dla "świętego" spokoju ustępuje, choć w głębi duszy wie, że nie postępuje właściwie. Czasem ma na to wpływ nasze zmęczenie, wieczny pośpiech oraz przeciążenie pracą, ale to nas nie powinno usprawiedliwiać. Wystarczy przecież zmienić podejście i zapytać: "komu dziś w szkole pomogłeś? Czy było komuś smutno i dlaczego? Czy pocieszyłeś kogoś, kto miał problem? Czy podzieliłeś się z kimś smakołykiem?" To małe sprawy, a dziecko od razu zauważa, na co my, jako rodzice, zwracamy uwagę, co dla nas jest ważne. Proces wychowania dzieci jest długi i wymagający, ale nagroda jest warta wysiłku. Pamiętajcie, prędzej czy później dzieci będą nas naśladować. I jeśli będę wymagał od dziecka, by ścieliło łóżko, a sam tego nie będę robić, to daję mu niespójny komunikat. Dziecko może zadać sobie wtedy pytanie: dlaczego dorośli nie muszą ścielić łóżka, a od dzieci wymagają? Usłyszałem kiedyś, jak znajomy opowiadał wziętą z życia historię: Mały przedszkolak leży "rozłożony" na kanapie, ma na nosie duże okulary od jednego z rodziców, a w rękach trzyma dużą gazetę - i udaje zaczytanego. Zdziwiony znajomy pyta dziecko: co robisz? A dziecko odpowiada: bawię się w mojego tatusia.


Prawdziwa jest więc myśl św. Augustyna, że "Życie rodziców księgą, którą czytają dzieci"


25 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie